Toyota Auris 1.4 D-4D Premium - To samo, a może coś innego?

środa, 25 maja 2011 22:21

Autor: Marcin Witkowski

 

Zdjęcia: Krzysztof Paliński

 

 

 

Jeśli jesteście naszymi stałymi czytelnikami to pewnie wiecie, że całkiem niedawno jeździłem Toyotą Corollą która, mimo że powszechnie uważana za nudną i produkowaną z myślą o posiadaczach wąsów i kapeluszach, to mimo wszystko przypadła mi do gustu. Jedni się z moją oceną zgadzali inni nie, cóż było minęło. Tylko czy na pewno minęło? Otóż tak i nie, bo dziś na łamach naszego portalu pojawia się kolejna Toyota, tym razem to Auris z dobrze już znanym silnikiem 1,4 D-4D pod maską. Zapytacie pewnie, po co w kółko testować te same samochody? Czy Auris to tylko Corolla w wersji hatchback, a może zupełnie inna konstrukcja? I czy tym autem jeżdżą tylko stateczne księgowe po pięćdziesiątce? Na te pytania postaram się wam dzisiaj odpowiedzieć. Zapraszam Was na test Toyoty Auris!

 

 

Dynamika to podstawa

Przyznam się szczerze, kiedy usłyszałem, że będę testował Toyotę Auris nieco się zdziwiłem, w końcu po co znowu opisywać kolejny raz ten sam samochód? Wtedy pomyślałem, że czymś przecież muszą się różnić, ale kiedy dowiedziałem się, że pod maską kolejny raz znajdę tego samego 90 konnego diesla o pojemności 1,4 litra byłem już pewny, że padłem ofiarą jakiejś koszmarnej pomyłki. Wtedy postanowiłem, że przy okazji opisywania Aurisa, wezmę swój ostatni test Corolli i zamienię tylko nazwę samochodu, bo przecież te auta się niczym nie różnią, jednak myliłem się... Na pierwszy ogień poszedł oczywiście wygląd zewnętrzny. Poza poprzednią generacją Corolli zawsze od hatchbacków wolałem sedany. Natomiast teraz, kiedy mamy Aurisa i to w dodatku po faceliftingu, miałem już mieszane uczucia. Uważam, że najnowsza Corolla to naprawdę bardzo dobry samochód, serio nawet coś mi się w nim podoba, ale nie potrafię wyzbyć się obrazu starszego pana w kapeluszu za kierownicą. Niestety bez wątpienia to pojazd dla dziadka, nigdy nie spotkacie w nim młodego faceta, czy kobiety żyjących na pełnych obrotach. Co innego Auris, przez cały tydzień szczególną uwagę zwracałem na innych kierowców w takiej samej Toyocie jak moja i co się okazało? Oczywiście wciąż w sporej ilości przypadków na lewym fotelu widywałem kobiety, których profesją było bez wątpienia „księgowanie”, ale ku mojej uciesze spotkałem się też z kierowcami w przedziale wiekowym między 20-tym, a 30-tym rokiem życia. Widać, że szefowie Toyoty w jakimś stopniu osiągnęli swój cel, Corolla w dalszym ciągu pozostała statecznym autem, dla jeszcze bardziej statecznych starszych panów, natomiast Auris zyskał trochę zadziorności a przez to także sporo młodszej klienteli. Nie będę wam za dużo opowiadał o wyglądzie naszego bohatera, bo chyba już nawet ślepi od urodzenia znają każdą krzywiznę karoserii, mogę jedynie wspomnieć, że ostatni facelifting dodał mu jeszcze więcej uroku i lekkiego młodzieńczego ducha. Bez dwóch zdań Auris to bardzo przyzwoicie zaprojektowane auto, niestety brakuje mi w jego wizerunku jednego. Ten samochód nie ma żadnej ekscytującej odmiany! Nie ma nawet Aurisa TS, najmocniejszy silnik ma raptem 136 koni. W dzisiejszych czasach to wprost nie do przyjęcia. Nie chodzi przecież o to, że taka usportowiona odmiana ma przynieść zyski marce, ale zdecydowanie przydałoby się to wizerunkowi temu hatchbackowi Toyoty. Cóż widać specjaliści od marketingu i chyba przede wszystkim księgowi japońskiego koncernu stwierdzili, że nie ma sensu budować „szybkiego” Aurisa.

 

 

Bliźniaki, ale dwujajowe

Zostawmy jednak te dywagacje i przejdźmy do środka, za który bez wątpienia należą się słowa uznania. Na początek posłużę się przykładem Volkswagena, według utartej opinii niemiecka marka plasuje się na skali nudności mniej więcej na tym samym poziomie, co Toyota, zauważcie jednak, że Golf i Jetta, oraz na przykład Octavia mają identyczne wnętrza. Nie dość, że różne auta tej samej marki, to także bliźniacze konstrukcje marek wchodzących w skład koncerny VAG mają dokładnie takie same deski rozdzielcze i tu właśnie dochodzimy do wyższości Toyoty. Po pierwsze konsola centralna jest zaprojektowana w dosyć finezyjny sposób, a po drugie ta w Aurisie różni się w jakimś stopniu (i to wcale nie takim małym) od tej montowanej w Corolli. Oczywiście są elementy identyczne, ale w ogólnym rozrachunku bez trudu da się odróżnić oba modele od siebie siedząc jedynie za ich kierownicą. Ciekawym akcentem są tak zwane cup holdery, czyli po polsku mówiąc uchwyty na napoje. Są schowane tak, że ktoś mało rozgarnięty mógłby ich nigdy nie zauważyć, a po drugie znajdują się w zupełnie nie typowym miejscu, czyli dokładnie pod bocznymi nawiewami, co według mnie jest rozwiązaniem genialnym w swojej prostocie. Po pierwsze dla tego, że puszka napoju, czy kubek z dużym „szejkiem” nie będzie nam przeszkadzał w obsłudze przycisków znajdujących się na panelu centralnym, jak to ma miejsce w wielu pojazdach. Po drugie, jeśli chcemy schłodzić lub podgrzać nasz napój wystarczy ustawić odpowiednio klimatyzacje i otworzyć boczne nawiewy. Najlepsze jest jednak to, że w tym aucie możemy być pewni, że nie zarazimy się, jakże w ostatnich czasach „popularną” mononukleozą, która jak powszechnie wiadomo przenosi się przez picie z jednej butelki. Dzięki temu, że butelki kierowcy i pasażera znajdują się po przeciwnych stronach kabiny, nie ma obawy, że przez przypadek napijecie się z puszki pasażera. Prawda, że to genialne? Zadziwiające jak proste rozwiązania mogą sprawić, że nasze życie staje się bardziej komfortowe i przede wszystkim bezpieczne. Podczas testów Euro NCAP w kategorii ochrona przed chorobami przenoszonymi drogą kropelkową Toyota Auris dostałaby bez wątpienia 5 gwiazdek. Co do reszty wnętrza, to dokładnie tak samo jak w Corolli oferuje nam sporo miejsca zarówno na przednich fotelach jak i na tylnej kanapie, oraz sporo przestrzeni nad głowami pasażerów. Do dyspozycji mamy też bagażnik o rozmiarach wystarczających dla 4 osobowej rodziny na co najmniej tygodniowe wakacje, a w przypadku, gdy 3 osoby z tejże rodziny są płci męskiej to okaże się wystarczający nawet na 2 miesięczny wyjazd. Denerwujące jednak są dwie rzeczy, po pierwsze podłokietnik, który okaże się pomocny jedynie, jeśli nasza ręka ma 2 łokcie, bo w innym przypadku jego używanie powoduje przybranie pozycji gangstera ze skoliozą w zaawansowanym stadium, a to jest mało wygodne. Druga sprawa to, podobnie jak w Corolli, zegary, które, mimo iż nie denerwują swoim pomarańczowym podświetleniem to niestety są troszkę za mało czytelne. Poza tym do wnętrza Aurisa nie można mieć żadnych zastrzeżeń, materiały, precyzja wykonania i przestrzeń nie pozostawiają wiele do życzenia.

 

            

 

Połączenie rozsądku z młodością

No dobra wygląd zarówno zewnętrzny jak i wewnętrzny mamy już za sobą. Faktycznie poziom różnic między Aurisem a Corollą w tych dwóch kategoriach był naprawdę spory, natomiast największe różnice czuć podczas jazdy. To jest właśnie w tych dwóch autach najbardziej zaskakujące i sprawia, że naprawdę dostrzegamy, że to nie dwie wersje nadwoziowe jednego modelu, ale dwie zupełnie odrębne konstrukcje. Oczywiście jak wszyscy pomyślałem, że silnik 1,4 D-4D nie zaskoczy mnie już niczym, bo przecież miałem już z nim styczność okazuje się jednak, że to jak ta jednostka sprawuje się w Aurisie jest diametralnie różne od tego, co znam z sedana. Po pierwsze już po paru kilometrach widać, że motor radzi sobie z nieco mniejszym nadwoziem Aurisa o wiele sprawniej. Pewnie to tylko moje subiektywne wrażenie, ale zdaje się jakby silnik szybciej nabierał obrotów, rozpędzał auto o wiele szybciej, a przy tym zużywał o wiele mniej paliwa. Naprawdę wierzcie mi różnica jest niesamowita, aż dziw że Auris jest tylko o 20 kg lżejszy od Corolli z tym samym silnikiem! Cóż jednym słowem widać od razu, że nasz dzisiejszy bohater został zaprojektowany bardziej z myślą o dynamicznych młodych ludziach, niż o statecznych księgowych, które mimo to i tak uwielbiają te auta. Właśnie, jeśli już jesteśmy przy temacie księgowych, jak powszechnie wiadomo, nikt tak jak one nie potrafi obchodzić się z pieniędzmi i szanować każdej złotówki, a co natomiast za tym idzie ich samochód musi być oszczędny i bezawaryjny i taka właśnie jest nasza Toyota. Po pierwsze spalanie w mieście, spokojnie można uzyskać wynik w granicach 5 litrów, co jest świetnym rezultatem, natomiast największym sukcesem jest to jak Auris bezproblemowo osiąga spalanie na poziomie 3,5 -3,7 litra na setkę podczas jazdy w trasie, więc jest to wynik lepszy nawet od katalogowych 4,2 litra na 100 km. Jeśli do tego anorektycznego zapotrzebowania na paliwo dodamy legendarną niezawodność japońskich aut, mamy auto idealne dla każdej księgowej, ale co najważniejsze nie tylko, bo w tym momencie dochodzimy do jazdy po zakrętach. Jeśli chodzi o brata, a właściwie lepiej pasowałoby dalekiego kuzyna, naszej testówki to jazda po krętej drodze nie była jego najmocniejszą stroną, tutaj natomiast jest o wiele lepiej. Czuć nieco mniejsze rozmiary, a sam samochód wydaje się być bardziej zwinny i posłuszny kierowcy. Niestety denerwowało mnie trochę zbyt miękkie zawieszenie i dosyć spore przechyły nadwozia na łukach, ale cóż przecież to tylko miejski hatchback a nie wyścigówka.

 

 

Co wybrać?

No dobrze nasza przygoda z Aurisem dobiegła końca, czas podsumować to ciekawe i jakże pouczające spotkanie. Po pierwsze jednak muszę Was przeprosić za jakieś 18 tysięcy razy kiedy to porównywałem bezustannie naszego bohatera do Corolli, ale to niestety w tym wypadku było nieuniknione. Warto jednak zauważyć jak z pozoru takie same auta różniące się jedynie bryłą nadwozia mogą w rzeczywistości okazać się kompletnie inne. Po paru dniach z Aurisem wiem już na pewno, że rozbicie sedana i hatchbacka na dwa różne modele jest jednak uzasadnione, bo każde z nich jest adresowane do innej grupy odbiorców. Cieszy również, że kompaktem spod znaku Toyoty mogą w końcu bez krępacji jeździć młodzi, dynamicznie żyjący ludzie, bez obaw, że umrą z nudów za kierownicą własnego samochodu. Jeśli miałbym wybierać między Corollą a Aurisem to dziś zdecydowanie wybrałbym Aurisa i mam nadzieję, że nigdy nie zestarzeję się na tyle by świadomie wybrać zapuszczenie wąsów, kupno kapelusza i jazdę poukładanym do bólu sedanem. Na dziś to wszystko, zapraszam do komentowania artykułu na naszym forum i do usłyszenia!

 

Zapraszamy do komentowania testu na forumsamochodowe.com.

 

 

Dane techniczne Toyota Auris 1.4 D-4D Premium
Silnik turbodiesel, R4, 8 zaw.
Typ zasilania paliwem bezpośredni Common Rail
Pojemność 1364 cm³
Moc maksymalna 66 kW ( 90 KM ), 3800 obr/min
Maks. moment obrotowy 205 Nm, 1800 - 3000 obr/min
Skrzynia biegów manualna, 6-biegowa
Zbiornik paliwa 55 l
Napęd napędzane koła przednie
Wymiary (./szer./wys.) 4245 x 1760 x 1515 mm
Masa własna / ładowność 1260 / - kg
Pojemność bagażnika / po złożeniu siedzeń 354 / 777 l
Spalanie: miasto/trasa/średnie  5,6 / 4,2 / 4,7 ( średnie testu: 5,0 )
Emisja CO2 124 g/km
Prędkość maksymalna 175 km/h
Przyśpieszenie 0-100 km/h 11,9 s
Cena wersji podstawowej 68 200
Cena wersji testowej 78 000

 

 

źródłoauto-strefa.pl
Wszelkie kopiowanie bez zgody zabronione!


Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole