Autor: Marcin Witkowski
Zdjęcia: Paweł "Kaczy" Kaczor

Starzy gracze, zacznijcie się bać
Od wielu lat świat motoryzacji jest podzielony na swego rodzaju kasty społeczne, czyli samochody z europy wraz z niektórymi japońskimi markami, dojrzałe i dobre, ale drogie konstrukcje, oraz “inni”. W tak zwanych “innych” autach, w większości pochodzących z Azji, zawsze coś było nie tak, były pełne wad i niedociągnięć, zawsze o krok za swoja konkurencją rodem ze starego kontynentu. Miały za to jedną bardzo ważną zaletę, mianowicie były tanie. Cały ten podział był dosyć nudny, bo nie można było kupić sobie auta, które byłoby konkurencją pod względem jakości dla niemieckiej trójki, czyli Volkswagena, Opla i europejskiego oddziału Forda. Teraz wszystko się zmieniło zarówno Kia jak i Hyundai, a od niedawna także Chevrolet, czyli niegdysiejsze Daewoo zrobiły ogromny krok na przód; tak wielki, że europejska wielka trójka zaczyna już czuć gorący oddech na plecach. Bardzo mnie to cieszy, bo w końcu w tym zamkniętym światku pojawiła się odrobina różnorodności. Czas jednak, żebym zaprezentował wam całe moje dywagacje na temat rozwijającej się motoryzacji azjatyckiej, na jakimś przykładzie. Do tego celu wybrałem Hyundaia ix35, czyli najnowszego miejskiego SUV’a wprost z półwyspu koreańskiego.

Ładny, czy nie ładny? Na pewno inny
Pamiętacie dawne modele Hyundaia? Wszystkie były tak samo bez wyrazu, patrzyło się na nie i od razu można było stwierdzić, że jedynym zadaniem tych aut było podróżowanie od punktu A do B, a o żadnej przyjemności z jazdy czy innych emocjach nie mogło nawet być mowy. To była kwintesencja samochodu jako narzędzia, czyli czegoś, czego najbardziej nie lubię, no chyba że mówimy o rasowych terenówkach w stylu Land Rovera Defendera, takie rzadkie przypadki są usprawiedliwione. Żadnego usprawiedliwienia, nawet takiego od mamy w dzienniczku, nie miały auta koreańskiej marki, bez wątpienia jedyną ich zaletą była niska cena, za którą dostawaliśmy niskiej jakości auto. Dziś jest zupełnie inaczej, cena azjatyckich samochodów wzrosła, na szczęście nie na tyle, aby przestać być konkurencyjną, za to jakość i forma produktów skośnookich braci, nie jest już siermiężna jak w ciągniku rolniczym marki Ursus. Dziś pod lupę wezmę najnowszy model Hyundaia, miejskiego SUVa o nazwie ix35.
Zacznijmy od wyglądu, tutaj naprawdę dużo się dzieje, w porównaniu do poprzednich modeli to prawdziwa rewolucja. Świetny masywny przód mimo wszystko ma w sobie coś lekkiego, przez co nie przytłacza, pełno tu finezyjnych załamań karoserii i najróżniejszych przetłoczeń, wraz z ciekawie zaprojektowanymi reflektorami i kilkoma chromowanymi listwami wszystko tworzy naprawdę zgraną całość. Cała sylwetka sprawia wrażenia zwartej i solidnej, nie tracąc przy tym nic na lekkości, widać tu typowo europejska szkołę stylistyczną. Tył powoduje skojarzenia z nowymi SUVami Lexusa i może trochę z Subaru Outback, ale nie są to nachalne podobieństwa i generalnie wszystko razem wychodzi ix35 na dobre. Ogólnie rzecz biorąc wygląd zewnętrzny Hyundaia to kawał dobrej stylistycznej roboty. Nieco bardziej awangardowo jest wewnątrz, jeśli chodzi o konsole środkową to mamy tu prawdziwy kosmos. Kształt nawiewów jest dosyć niespotykany i według mnie troszkę za dużo tu obłości. Dziwi też plastikowa “budka suflera” umieszczona nad wyświetlaczem systemu audio, ani to ładne ani użyteczne, zupełnie nietrafiona sprawa. Kontrowersyjna jest też kierownica, jedni mówią, że za dużo w niej metalowych wstawek, i że jest trochę przepakowana tym wszystkim. Mi na szczęście przypadła do gustu i po prostu przyzwyczaiłem się do niej. Może w innym aucie by mnie raziła ale tu idealnie wpisuje się w charakter futurystycznego i specyficznego wnętrza. Jedno trzeba natomiast przyznać Hyundaiowi. Naturalnie można mieć zastrzeżenia do stylistyki zarówno wnętrza jak i karoserii, trzeba jednak przyznać, że każda rzecz tutaj pasuje do reszty, rzadko to się zdarza nawet w autach europejskich, za to należy się koreańskiemu producentowi wielki plus. Minus natomiast trzeba postawić, za nie zawsze dobrej jakości materiały i niekiedy spore luki w spasowaniu elementów. Do najlepszych nie należą również fotele, które maja stanowczo za krótkie siedziska i w dłuższej trasie może to przeszkadzać wyższym obywatelom naszej planety. Na uznanie zasługuje ciekawa kolorystyka wnętrza, jak i spora ilość miejsca. Niewątpliwą zaleta jest sporej wielkości bagażnik, w sam raz na rodzinny wyjazd na wakacje. Ogólnie rzecz biorąc widać ogromny wręcz postęp azjatyckiej marki, ale trzeba przyznać, ze dopiero za kilka linii modelowych w pełni dogonią swoja europejską konkurencję, na razie są w fazie genialnego maskowania swoich braków, a to też ważna umiejętność.

Lepiej, niż można się było spodziewać
Czas przejść do wrażeń z jazdy, moja testówka była wyposażona w dwulitrowy benzynowy silnik, o mocy 163 koni i ponad 190 Nm, połączony z manualną pięciostopniową przekładnią o lekko za długim lewarku. Motor jest jak najbardziej wystarczający jak na to auto, mocy mu właściwie nie brakuje, chociaż mogłoby być lepiej, natomiast ma nieprzyzwoity apetyt na paliwo. Ix35 to nie mały samochód, jednak średnie spalanie sporo powyżej 10 litrów to lekka przesada, dlatego ja przy kupnie auta wybrałbym raczej diesla. Skrzynia biegów jest krótko zestopniowana, co zapewnia dobre przyspieszenia, ale za to w mieście trzeba się nieźle namachać prawą ręką (proszę tylko bez brzydkich skojarzeń;). Coś co było dla mnie prawdziwym zaskoczeniem w najnowszym Hyundaiu to precyzja prowadzenia i dobre zawieszenie. To jest dosyć twarde, dla niektórych może nawet za twarde, dla mnie jest nienagannym połączeniem komfortu i twardości, no dobra jak na to auto mogłoby być trochę bardziej miękko, ale wtedy nie byłoby takiego prowadzenia! A to zasługuje na oklaski, ten aspekt koreańskich produktów wykonał największy krok na przód. Myślałem, że azjatyckie auto z tak wysoko położonym środkiem ciężkości nie ma prawa się prowadzić, ale fakty okazały się całkowicie inne, wspomaganie jest odpowiednio dobrane, przełożenie kierownicy również prawdziwa klasa! ix35 nie musi się niczego wstydzić przed europejskimi samochodami, wielkie brawa! Rozczarowuje napęd 4x4 który jest atrapą, bo tak naprawdę to przedni napęd z dołączanym w sytuacjach kryzysowych tyłem, w trudny teren lepiej sie tym autem nie zapuszczać.

Oby tak dalej!
Podsumowując, najnowsze dziecko Hyundaia to całkiem niezły produkt, pokazujący wysokie ambicje marki. Widać jeszcze co prawda, że ix35 nie jest tak dopracowanym i dojrzałym produktem jak jego konkurencja z Japonii, bądź starego kontynentu, ale z pewnością wszystko zmierza w dobra stronę i za kilka lat możemy być świadkami narodzin nowego potentata na rynku. Oby tak dalej Hyundai, przyda się trochę finezji i polotu w tym smutnym jak, a nie ważne, w tym smutnym mieście ;)
|
Dane techniczne |
Hyundai ix35 2.0 MPI 4WD Premium |
|
Silnik |
benzynowy, R4, 16 zaw. |
|
Typ zasilania paliwem |
wtrysk wielopunktowy |
|
Pojemność |
1998 cm³ |
|
Moc maksymalna |
121 kW (163 KM), 6200 obr/min |
|
Maks. moment obrotowy |
194 Nm, 4600 obr/min |
|
Skrzynia biegów |
manualna, 5-biegowa |
|
Zbiornik paliwa |
58 l |
|
Napęd |
4x4 |
|
Wymiary (dł./szer./wys.) |
4410 x 1820 x 1670 mm |
|
Masa własna / ładowność |
1450 / 583 kg |
|
Pojemność bagażnika |
465 l |
|
Spalanie: miasto/trasa/średnie |
9,9 / 6,3 / 7,6 |
|
Emisja CO2 |
181 g/km |
|
Prędkość maksymalna |
182 km/h |
|
Przyśpieszenie 0-100 km/h |
10,7 s |
|
Cena wersji podstawowej |
104 900 zł |
|
Cena wersji testowej |
111 900 zł |
źródło: auto-strefa.pl
Wszelkie kopiowanie bez zgody zabronione!
