Volkswagen Caravelle BiTDI DSG Comfortline - Niemiecka klasyka

sobota, 25 września 2010 14:47

Autor: Marcin Witkowski

Zdjęcia: Arkadiusz Barański

 

 

 

Pod presją starszego brata…

 Mimo upływu lat, zmieniającej się rzeczywistości, wciąż nowych trendów, niektóre rzeczy pozostają takie same, albo przynajmniej mają w sobie pierwiastek tego czym kiedyś były. To daje swego rodzaju poczucie stabilności i pewności. Tak właśnie jest z moim dzisiejszym gościem czyli osobową wersją wszystkim znanego niemieckiego bestselleru Volkswagena Transportera, a konkretniej wersją Caravelle, czyli hipisowskiego ogórka w najnowszej odsłonie. Zapraszam.

Sami wiecie, że nie jestem wielkim fanem „aut dla ludu”, ale od każdej reguły są wyjątki, takim wyjątkiem jest właśnie pierwsza generacja Transportera, od zawsze chciałem być posiadaczem tego auta, przerobionego przez dzieci kwiaty. Uważam, że jest to jedno z najbardziej ponadczasowych aut, a przy tym w przeciwieństwie do np.: Mini, wciąż funkcjonalne i nadające się do codziennego użytkowania, a przy tym nie wymagające od właściciela specjalnych wyrzeczeń. Byłem ciekawy, czy spotkanie z najnowszą odsłoną tego hitu sprzedażowego, wywoła we mnie tak samo pozytywne odczucia…

 

 

„Słoninko ale Cie dużo!”
 
Pierwsza myśl: „większych nie było”? Kolejnego dnia przekonałem się, że były kiedy spotkałem na ulicy wersję typowo użytkową, na dodatek z podniesionym dachem, mimo to mój egzemplarz budził respekt swoimi wymiarami, podobnymi do wolnostojącego saloniku prasowego, zwanego potocznie kioskiem. Plusem z pewnością jest, że wizualnie auto nie przytłacza, rzekłbym nawet, że wygląda nawet na trochę mniejszego niż jest w rzeczywistości, a osiągnięcie tego przy tak klockowatej bryle, musiało być dla stylistów nie lada wyzwaniem. Nie można stwierdzić, że Caravelle to typowy wół roboczy, lakier, który według mnie jest strzałem w dziesiątkę, eleganckie felgi z lekkich stopów i świetnie zaprojektowane lampy, sprawiają, że to auto serio może się podobać. Poza tym w tych wszystkich prostych liniach i ogromnych połaciach blachy jest coś majestatycznego i eleganckiego. Być może nie jest to taka elegancja jak w przypadku Rolls Royce’a ale jak na ośmioosobowy autobus to naprawdę pierwsza klasa, konkurencja jest daleko w tyle.

 

       

 

Zasiadając w środku definiujemy od nowa swoje pojęcie przestrzeni, dawno nie woziłem ze sobą tylu metrów kwadratowych i litrów powietrza. Miejsce kierowcy od razu stawiają jasno sprawę to jest miejsce pracy, komfortowe miejsce pracy. Kierowca ma pod ręką wszystko co jest mu potrzebne i jak to jest w Volkswagenach nie musi odrywać oczu od drogi, aby wiedzieć, gdzie co jest i do czego służy, ergonomia jest wspaniała. Trochę gorzej ze stylistyką, gdyby nie opcjonalny dotykowy panel, byłoby tu smutno jak na pogrzebie i nudzilibyście się jak małe dzieci w kościele. Nie zapominajmy jednak, że ten samochód nie ma być dziełem sztuki użytkowej, tylko być narzędziem pracy, a tu od efektowności ważniejsza jest efektywność. Caravelle to prawdziwy połykacz odległości, bez tankowania potrafi przejechać 1200 kilometrów, to naprawdę świetny wynik, ale jest coś jeszcze lepszego. Prawdziwą rewelacją jest, że po takim dystansie za kierownicą wyjdziecie właściwie tak samo wypoczęci jak przed jazdą! Nie mam pojęcia jak to się dzieje, bo fotele nie wyglądają jakby były szczytem wygody, a przy tym nie mogłem ich ustawić dokładnie tak jak chciałem, a mimo to jazda tym autobusem jest właściwie nie odczuwalna. Podróż dodatkowo umila nam całkiem niezły system audio, za to w oczy kłują bardzo słabej jakości plastiki, które gdzieniegdzie mogłyby być lepiej zmontowane. Jest jeszcze jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę, mianownik wspólny dla wszystkich nowych modeli z Wolfsburga, a mianowicie niesamowicie czytelny zestaw zegarów z podświetleniem niemęczącym oczu, nie wiem dlaczego inni producenci mają z zaprojektowaniem czytelnych wskaźników tak duże problemy. Jak już mówiłem miejsca w Caravelle jest kosmicznie dużo.  W każdym rzędzie siedzeń nikt nie będzie sobie przeszkadzał nawet jeśli pasażerowie są postawni. Prawdziwe wrażenie robi jednak bagażnik, jest olbrzymi mimo trzech rzędów siedzeń, konkurencja nie jest nawet w połowie tak dobra. Pod tym względem auto Volkswagena deklasuje rywali.

 

 

Chodźmy na przejażdżkę

Wrażenia z jazdy, nie wiedziałem, że coś takiego istnieje w przypadku kiosków z gazetami. W tym wypadku można patrzeć na Caravelle jak na zwykła osobówkę. Silnik, czyli dwulitrowy turbo diesel w układzie biturbo, to prawdziwa fabryka mocy. 180 koni i cała góra niutonometrów powoduje, że rozpędzanie tego wielkiego samochodu przychodzi bez żadnych problemów. Motor ciągnie już od najniższych obrotów, zachowując swoją żwawość także przy wyższych prędkościach obrotowych. To auto naprawdę przyspiesza lepiej niż niejeden kompakt. Prawdziwą klasę pokazuję jednak dopiero współpracując z dwusprzęgłową skrzynią DSG. Możecie być pewni, takiego połączenia w aucie tego typu nie znajdziecie nigdzie indziej. Nie wiem kto wpadł na zamontowanie skrzyni DSG w czymś co przypomina duży klocek LEGO, ale musiał być geniuszem. Tandem takiej przekładni z świetnym turbo dieslem to prawdziwy majstersztyk, po prostu nie mogło być lepiej. Tym bardziej, że jeśli nie potrzebujemy  dynamicznie poruszać się po mieście, za to chcemy spokojnie sunąć trasą to będziemy mogli się cieszyć bardzo niskim spalaniem, nawet w granicach 6 litrów na 100 kilometrów! Biorąc pod uwagę aerodynamikę, masę i wielkość Caravelle to więcej niż zadowalający wynik. Zastrzeżenia można mieć za to do układu hamulcowego, który jest zdecydowanie za słaby i nie radzi sobie z duża masą auta. Bardzo łatwo zagrzać hamulce, przez co ich skuteczność ze słabej zmienia się w tragiczną. Inżynierowie powinni popracować nad tym elementem. Prawdziwą trudność sprawia manewrowanie Caravelle jeśli mamy na to mało miejsca, kamera cofania jest koniecznością, ale niestety ułatwia sprawę tylko w niewielkim stopniu. Po prostu trzeba się do tego przyzwyczaić i nic na to nie poradzimy.

 

 

Nowy król
 
Przyszedł czas na podsumowanie tego auta, czy zdołał zachować twarz w obliczu legendarnego „ogórka”? Wydaje mi się, że tak. Jest w nim parę niedociągnięć jak na przykład hamulce czy twarde jak skała plastiki, ale jest w nim też wiele plusów. Samochód nie męczy nawet w dalekiej podróży, jest maksymalnie ergonomiczny , prowadzi się niegorzej od wielu mniejszych aut, a przy tym jest naprawdę oszczędny. Jedno jest pewne to bardzo dojrzały produkt, tym bardziej jeśli chodzi o wersję ośmioosobową. Jest praktycznie o klasę wyżej niż reszta swojej konkurencji. Minusem jest cena, ale jak wiadomo, ze niemieckie auta trzeba zapłacić swoje, co później zaprocentuje trwałym i ponadczasowym autem, które będzie służyć długie lata. Ostatnie dnia testu zaczepił mnie mój sąsiad, pytając co sądzę o Caravelle, ponieważ chce nabyć taki egzemplarz, jako auto na stare lata, jako wygodny domek na kołkach do wyjazdów na ryby. Wahał się, czy nie skierować się do salonu tańszej konkurencji. Wystarczyło, mu kilka kilometrów za kierownicą i dokładne oględziny wnętrza, aby rozwiać swoje wątpliwości. Teraz czeka już tylko na odbiór swojego najlepszego auta w tej klasie i godnego następcy mojego wymarzonego T1.

 

 

Dane techniczne Volkswagen Caravelle BiTDI DSG Comfortline
Silnik turbodiesel, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwem wtrysk bezpośredni Common Rail
Pojemność 1968 cm³
Moc maksymalna 132 kW (180 KM), 4000 obr/min
Maks. moment obrotowy 400 Nm, 1500 - 2000 obr/min
Skrzynia biegów automatyczna, 7-biegowa
Zbiornik paliwa 80 l
Napęd napędzane koła przednie
Wymiary (./szer./wys.) 5292 x 1904 x 1990 mm
Masa własna / ładowność 2065 / 935 kg
Pojemność bagażnika 6700 l
Spalanie: miasto/trasa/średnie  10,2 / 6,9 / 8,1
Emisja CO2 214 g/km
Prędkość maksymalna 191 km/h
Przyśpieszenie 0-100 km/h 11,3 s
Cena wersji podstawowej 132 602
Cena wersji testowej ok. 180 000

 

 

źródło: auto-strefa.pl
Wszelkie kopiowanie bez zgody zabronione!


Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole