Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

 

 

 

Chociaż Chevrolet na światowych rynkach jest gigantem, to jednak w Polsce ciągle ma pod górkę (choć trzeba przyznać, że radzi sobie coraz lepiej). Cóż jesteśmy krajem stereotypów i dotyczą one również rynku motoryzacyjnego. Wiadomo, że najlepsze, ale za to drogie są samochody niemieckie, rzadko psują się japońskie (te to są dopiero drogie), koreańskie – to w Korei robi się samochody?, we francuskich pada elektronika i zawieszenie, włoskie owszem często najładniejsze, ale tam psuje się dosłownie wszystko.

A amerykańskie? Cóż, są drogie, dużo palą, mają wielkie silniki (generujące niewielką moc) szczególnie drogie przy ubezpieczeniu, a jakość i trwałość poszczególnych egzemplarzy zależy od tego, która zmiana ją składała. Testowany Chevrolet Cruze łamie wszelkie stereotypy. Jest ładny, pojemny, komfortowy, niewiele pali, a co najważniejsze niewiele kosztuje i jest bogato wyposażony.

 

 

Z zewnątrz

Możecie się ze mną nie zgodzić, ale Cruze wygląda naprawdę dobrze. Widać tutaj co prawda lekkie oszczędności przy użytych materiałach i auto wygląda trochę plastikowo, ale sam projekt zasługuje na pochwałę. Samochód to konsekwentne lansowanie amerykańskiego designu. Przyjrzyjmy mu się z bliska. Masywny przód, z jeszcze masywniejszym grillem, udekorowanym jeszcze masywniejszą poprzeczką, na której umieszczono jeszcze masywniejszy znaczek Chevroleta. Całości dopełniają masywne reflektory oraz wloty powietrza wzbogacone o światła przeciwmgielne. Przód prezentuje się znakomicie, a dzięki konsekwencji w stylistyce, samochody amerykańskiego koncernu nie sposób pomylić z innymi. Z boku Cruze nie prezentuje się już tak wyjątkowo. Wygląda jak typowe kombi i w jakiś sposób dodaje mu to trochę klasy. Śmiało i bez kompleksów można zaparkować go obok innych samochodów tego segmentu (niekiedy kilkakrotnie droższych).

 

               

 

Wnętrze

Choć jak alarmują dietetycy Europejczykom coraz bliżej do osiągnięcia poziomu średniej amerykańskiej wagi to jednak nadal na Starym Kontynencie w przewadze są ludzie z prawidłowym BMI. Auto stworzono w Stanach Zjednoczonych, dzięki czemu przeciętny Europejczyk (nie mówiąc już o Azjatach) na brak przestrzeni w samochodzie nie będzie mógł narzekać. Rozsądne podchodzenie do spraw żywieniowych owocuje tym, że w fotelach Cruze’a można się naprawdę rozsiąść. Oparcie jest szerokie, dobrze wyprofilowane, a samo siedzisko daleko podpiera nogi, co znacznie poprawia komfort podróżowania szczególnie w dłuższych trasach. Na brak miejsca nie będą również narzekać pasażerowie siedzący z tyłu. Warto tutaj dodać, że tylną kanapę wyposażono w podłokietnik, w którym nie mogło oczywiście zabraknąć uchwytów na dwie duże Cole. Warto również podkreślić, że sam podłokietnik zaprojektowano tak, że przewożąc z tyłu trzy osoby, pasażera środkowego miejsca nic nie będzie uwierało w plecy.

Obracając się w temacie przestrzeni zwłaszcza przy samochodzie kombi grzechem byłoby nie wspomnieć o przestrzeni bagażowej. Bagażnik Cruze’a oferuje 500 litrów pojemności, co byłoby świetnym wynikiem, gdyby kiedyś jakiś Niemiec nie dogadał się z Czechem i nie stworzył Octavii, która oferuje aż o 100 litrów więcej. Przestrzeń bagażową ograniczają też odrobinę zachodzące do środka tylne nadkola, ale za to na pocieszenie dostajemy płaską podłogę oraz umieszczony pod nią schowek, który zapobiega irytującemu przemieszczaniu się po bagażniku niewielkich przedmiotów. Gdyby oferowana w standardzie pojemność bagażnika okazała się niewystarczająca składając siedzenia można ją powiększyć do 1478 litrów. A gdyby i wtedy nadal jej brakowało część bagaży możemy wrzucić na dach samochodu, dzięki relingom, które oferowane są w każdej wersji wyposażenia.

Warto jeszcze wspomnieć o wszechobecnych schowkach, których ergonomia zasługuje na pochwałę. Jest ich tak dużo, że pozwolę je sobie wymienić: schowek przy dźwigni zmiany biegów, schowek w podłokietniku, schowek przed pasażerem z przodu, schowek na konsoli środkowej, kieszenie w drzwiach mieszczące półtoralitrową butelkę, kieszenie w oparciach foteli, a na koniec za zagłówkami tylnej kanapy półka ciągnąca się przez całą szerokość samochodu z regulowanymi przegródkami. Naprawdę współczuję temu, kto zapomni, do którego schowka wrzucił np. klucze.

Pomówmy jeszcze o samej stylistyce wnętrza. Na pierwszy rzut oka deska rozdzielcza prezentuje się nieźle. Wygląda trochę jak ta z Hyundaia i40, czy Elantry, tylko wykonana jest z troszkę tańszych (pesymiści powiedzą gorszych) materiałów. Jest za to bardzo przejrzysta i już przy pierwszym zetknięciu się z nią nawet podczas jazdy na bieżąco możemy zmieniać poszczególne ustawienia bez konieczności odrywania na długo wzroku od jezdni. Troszkę więcej czasu zajmie nam za to opanowanie systemu MyLink. Nie jest on jednak tak skomplikowany jak np. w Lexusie GS, gdzie do nauki obsługi potrzebne są specjalne kursy. MyLink szybko powinien opanować każdy, kto chociaż odrobinę orientuje się w nowinkach technicznych. Auto jest zresztą samochodem rodzinnym, więc przy jakichkolwiek problemach wystarczy poprosić o pomoc nasze dziecko w wieku zerówkowo-podstawówkowym. Sam system obsługuje się za pomocą 7-calowego ekranu dotykowego, który co warto nadmienić pokazuje również obraz z kamery cofania. Za pośrednictwem MyLink możemy połączyć się ze smartfonem, podłączyć zewnętrzne źródło, słuchać muzyki, oglądać zdjęcia i pliki video. W Cruzie nie zabrakło również gniazda USB oraz AUX-IN, które umieszczono w schowku nad wyświetlaczem. System oferowany jest od trzeciej wersji wyposażenia, w tańszych wersjach zamiast niego otrzymamy standardowe radio CD/MP3.

 

              

 

Właściwości jezdne

Testowany samochód napędzał silnik wysokoprężny o pojemności 1,7 l, generujący 130 KM mocy i 300 Nm. Czy jest to dużo? I tak i nie. Auto rozpędza się do setki w 10,4 sekundy, więc przyzwoicie. Minusem jest natomiast zaskakująco niewielki zakres maksymalnego momentu obrotowego. Dostępny jest on w przedziale od 2000 do 2500 obr./min. Choć na co dzień w zasadzie jest to mało zauważalne to jednak wyjeżdżając w trasę trzeba liczyć się z częstym operowaniem drążkiem zmiany biegów. Sam drążek wygląda trochę oldschoolowo i jakby z innej epoki, ale sprawne operowanie nim sprawia, że rzadko będziemy zaglądali na stacje benzynowe. Niespełna półtoratonowe kombi pozwala przy niekoniecznie emeryckiej jeździe zejść ze średnim spalaniem poniżej 5,5 l/100 km. W mieście wartość ta wzrasta do około 7 litrów, co można uznać za przyzwoity wynik.  

Zawieszenie samochodu również pozytywnie zaskakuje. Auto nie jest przesadnie miękkie i pozwala się pewnie prowadzić. Jego wadą jest tylko trochę głośna praca na nierównościach, ale to jeszcze można wybaczyć. Ciężko natomiast wybaczyć zbyt silnie wspomagany układ kierowniczy, który praktycznie uniemożliwia pełne wyczucie samochodu w zakrętach. Ale bądźmy szczerzy, amerykańskie samochody nigdy nie były zbyt mocne na krętych drogach. Pamiętajmy jednak o tym, że jest to samochód rodzinny, więc szybkie pokonywanie zakrętów możemy sobie odpuścić. Silne wspomaganie docenimy natomiast podczas parkowania. Dzięki niemu manewrowanie prawie pięciometrowym kombi dla nikogo nie powinno być uciążliwe.

Okiem przedsiębiorcy

Chevrolet Cruze w testowanej wersji wyposażenia LT+ kosztuje 74 890 zł. Warto podkreślić bardzo bogate wyposażenie, które otrzymujemy już w standardzie. Lista jest tak długa, że nie sposób wszystkiego wymienić. Wyposażenie jest tak bogate, że żeby mieć „full opcję” brakuje naprawdę niewiele. Są to zresztą drobiazgi, bez których z pewnością większość z nas może się obejść. Jeśli jednak uprzemy się żeby mieć w samochodzie wszystko, co tylko się da, to dołożyć możemy niewiele: 1100 zł za nawigację GPS w języku polskim, 3000 zł za elektryczny szyberdach, 1200 zł za 17-calowe felgi i na koniec 1900 zł za lakier w kolorze metalik. I to naprawdę koniec dodatkowego wyposażenia. Przy wszystkich innych opcjach widnieje piękne słowo „STANDARD”. Dodatkowo Chevrolet kusi rozbudowaną ofertą kredytową, dzięki której wyjechać z salonu możemy po wpłaceniu zaledwie 25% wartości samochodu.

 

              

 

Podsumowanie

Chevrolet Cruze Kombi 1.7 VCDi LT+ to samochód naprawdę warty rozważenia. Posiada co prawda pewne mankamenty w postaci momentami kiepskiej jakości materiałów, czy niezbyt precyzyjnego układu kierowniczego, ale jego wyposażenie obejmuje za to o wiele więcej niż u konkurentów. Silnymi atutami są przede wszystkim przystępna cena, ciekawa stylistyka, duża przestrzeń i funkcjonalność wnętrza, a także niewielkie zużycie paliwa. Samochód komfortem oraz niskimi kosztami podróżowania zachęca do częstych wyjazdów całą rodziną, a według mnie taka forma spędzania wolnego czasu jest ważna.

 

 

Dane techniczne Chevrolet Cruze Kombi 1.7D LT Plus
Pojemność 1686 cm³
 Moc maksymalna 130 KM (96 kW) przy 4000 obr./min.
Maks. moment obrotowy 300 Nm przy 2000-2500 obr./min.
Skrzynia biegów manualna, 6-biegowa
Spalanie: miasto / trasa / średnie 5,0 / 4,0 / 4,5 (średnie z testu: 5,5)
Emisja CO2 119 g/km
Prędkość maksymalna 200 km/h
Przyśpieszenie 0-100 km/h 10,4 s
Cena wersji podstawowej 1.6 LS: 52 990 zł
Cena wersji testowej 74 890 zł
Cena modelu testowego 76 790 zł

 

 

źródłoauto-strefa.pl
Wszelkie kopiowanie bez zgody zabronione!

 

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole