Autor: Wojciech Krzemiński

Na początek trochę historii. Przypomnijmy sobie Renault Vel Satis. Chyba każdy z nas wie jak ten samochód wygląda. Nie boję się więc użyć stwierdzenia, że albo go kochasz albo nienawidzisz. Choć jego produkcja zakończyła się kilka lat temu, do dziś budzi spore kontrowersje za sprawą designu. Czego w takim razie, możemy spodziewać się po jego następcy? Większość z nas odpowiedziałaby, że wyszukanej i jednocześnie specyficznej urody. No cóż, następcę już znamy i z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że wszystko co dotyczyło Vel Satisa odeszło w niepamięć. Jakie jest zatem Renault Latitude 3.0 dCi?

O co chodzi?
Pod względem designu Latitude nie ma nic wspólnego z Vel Satisem – to akurat nic dziwnego. Ale zupełnie inną kwestią jest to, iż nowe Megane i Clio również idą inną ścieżką stylistyczną... Dzieje się tak, ponieważ Renault Latitude to nic innego niż Samsung SM5 – brat bliźniak z Korei. Stąd wziął się inny nurt stylistyczny flagowej limuzyny francuskiego producenta. Pora przejść do konkretów. Czy takie pokrewieństwo wyszło nowemu modelowi Renault na zdrowie? No cóż, uroda jest rzeczą gustu, ale trudno tutaj mówić o jakimkolwiek szaleństwie designerów. Po prostu, normalne auto. Dobre proporcje, klasyczna linia – pokuszę się o stwierdzenie, iż bardziej przypomina mi stare, poczciwe Safrane niż obecnie produkowane modele francuskiej marki.
Wnętrze – powiew świeżości
Podobna atmosfera panuje we wnętrzu. Klasycznie zaprojektowany kokpit, czytelny zestaw wskaźników, dobra ergonomia, czarna skóra i materiały wysokiej jakości. Obsługa wszystkich urządzeń pokładowych jest wyjątkowo prosta. Gdybym miał wybrać odpowiednią muzykę do tego auta, zdecydowałbym się na twórczość Mozarta. I właśnie dla ludzi lubiących muzykę klasyczną został stworzony Latitude. Ten samochód jest świetnym miejscem do wyciszenia się i odpoczynku. Kilka słów o fotelach – pasują idealnie do charakteru auta. Są duże, komfortowe i nadają się na dalekie trasy. Na tylnej kanapie swobodnie podróżować będą nawet trzy osoby o średnim wzroście. Bagażnik ma 477 litrów, czyli w sam raz. Wyposażenie „francuskiego okrętu” obejmowało kilka przydatnych dodatków. Nie licząc trójstrefowej klimatyzacji, w Latitude znalazło się miejsce na jonizator powietrza, elektryczne regulowane fotele, funkcję masażu i dwuczęściowy szyberdach. Jazdę uprzyjemnia także bardzo dobre nagłośnienie firmy Bose.

Techniczny punkt widzenia
Prezentowany egzemplarz został wyposażony w 3-litrowego diesla o mocy 240 koni mechanicznych. Niewielka masa jak na auto z tego segmentu (1769 kg) sprawia, że topowa jednostka Latitude spisuje się znakomicie. Przyśpieszenie do pierwszej setki w niewiele ponad 7,5 sekundy i prędkość maksymalna przekraczająca 230 km/h sprawiają, że jazda tym autem jest czystą przyjemnością. Doskonała elastyczność to wynik momentu obrotowego wynoszącego 450 Nm. Choć automatyczna skrzynia biegów, z którą współpracuje prezentowany silnik, nie jest mistrzynią w tempie zmieniania przełożeń, pasuje do całej charakterystyki auta – spokojna ale bardzo płynna.
Komfort ponad wszystko
Latitude nie udaje samochodu sportowego. Jest pełnokrwistą limuzyną, która rozpieszcza komfortem resorowania. Świetnie tłumi wszystkie nierówności, z którymi mamy do czynienia na polskich drogach. Na słowa uznania zasługuje również wyciszenie wnętrza. Nawet przy wyższych prędkościach żaden hałas nie dociera do osób znajdujących się w kabinie. Francuski „okręt” nie jest królem zakrętów. Nie można jednak powiedzieć, że podpiera się w nich lusterkami. Jest przewidywalny, jednakże czuć, że został stworzony do czegoś innego niż szybkie pokonywanie górskich przełęczy.

Dla kogo został stworzony?
Wspomniałem, że Renault Latitude jest samochodem dla ludzi, którzy lubią Mozarta. No cóż, jest to teza trochę okrojona. Francuska limuzyna będzie dobrym wyborem dla ludzi, którzy przede wszystkim stawiają na komfort podróżowania, jednakże lubią mieć czym nadrobić stracony czas. Wydaje się także świetną ofertą dla tych, którzy nie lubią błyszczeć w blasku fleszy. Jej klasyczna uroda nie wyróżnia się z tłumu, co umożliwia podróżowanie bez wpatrywania się innych kierowców.
Koncepcja dobrze znana
Mam wrażenie, że Latitude przypomina trochę Skodę Superb. Lecz nie chodzi o stylistykę. Superb to samochód aspirujący do klasy średniej wyższej, jednakże trudno mu jest odebrać klientów decydujących się na Mercedesa, Audi czy BMW. Podobny wydaje się być Latitude, który swoją normalnością nie będzie miał czego szukać w klasie, którą rządzą niemieckie limuzyny. Nie jest on zatem alternatywą dla BMW serii 5 bądź Audi A6, ale może być lepszym wyborem niż VW Passat czy Renault Laguna.

Koszty
Prezentowany egzemplarz kosztuje ponad 180 tysięcy złotych. To niewątpliwie za dużo. Ale podstawowa wersja z 2-litrowym „benzyniakiem” pod maską ma wszystko co trzeba i kosztuje niecałe 72 tysięcy złotych. Może być zatem bardzo dobrą alternatywą dla aut klasy średniej. Tym bardziej, że skrywa znacznie przestronniejsze wnętrze.
Zapraszamy do komentowania testu na forumsamochodowe.com.
|
Dane techniczne |
Renault Latitude 3.0 dCi V6 Initiale |
|
Silnik |
turbodiesel, V6, 24 zaw. |
|
Typ zasilania paliwem |
wtrysk bezpośredni Common Rail |
|
Pojemność |
2998 cm³ |
|
Moc maksymalna |
177 kW (240 KM), 3750 obr/min |
|
Maks. moment obrotowy |
450 Nm, 1500 obr/min |
|
Skrzynia biegów |
automatyczna, 6-biegowa |
|
Zbiornik paliwa |
70 l |
|
Napęd |
przedni |
|
Wymiary (dł./szer./wys.) |
4897 x 1832 x 1483 mm |
|
Masa własna / ładowność |
1769 / 481 kg |
|
Pojemność bagażnika / po złożeniu siedzeń |
477 / - l |
|
Spalanie: miasto/trasa/średnie |
10,0 / 5,7 / 7,2 (dane z testu: 11,0 / 7,0 / 8,5) |
|
Emisja CO2 |
188 g/km |
|
Prędkość maksymalna |
235 km/h |
|
Przyśpieszenie 0-100 km/h |
7,6 s |
|
Cena wersji podstawowej |
71 808 zł (2.0 16V Expression) |
|
Cena wersji testowej |
180 752 zł |
źródło: auto-strefa.pl
Wszelkie kopiowanie bez zgody zabronione!
