Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania.
Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób je wykorzystujemy, kliknij więcej informacji.

Akceptuję Więcej informacji

Autor:   

Zdjęcia: Krzysztof Paliński

 

 

 

Opinie na temat Kii są podzielone. Niektórzy chwalą ten samochód za dużą przestrzeń zarówno bagażową, jak i dla pasażerów. Inni zwracają uwagę przede wszystkim na cenę. Choć tutaj zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że jest ona za wysoka, w stosunku do poziomu wykończenia. Inni wręcz przeciwnie, twierdzą, że nikt inny nie oferuje tak wiele za tak niewiele. Trudno jest jednoznacznie ocenić ten samochód. Wydaje mi się, że każda zasłyszana, bądź przeczytana opinia ma w sobie coś z prawdy. Ale po kolei.

Z zewnątrz samochód niczym się nie wyróżnia. Ot zwykłe, szare autko dla przeciętnego obywatela, któremu przede wszystkim zależy na tym, by sprawnie dojechać z domu do pracy. Z pracy na zakupy i z zakupów do domu. Sprawnie i przy tym w miarę komfortowo. Nawet z kompletem pasażerów na pokładzie oraz bagażnikiem zapakowanym pod sam sufit. Jeżeli chodzi Wam tylko o to, by samochód spełniał te kryteria to Kia w zupełności Wam wystarczy. Wszystko to dzięki prostej, ale praktycznej konstrukcji. Pierwsze wrażenia kiedy patrzymy na Kię? Brak jakichkolwiek. Powiedzmy sobie szczerze, nie jest to samochód, za którym ludzie będą się oglądać. Ale mimo to jest on estetycznie zaprojektowany.

 

 

Z przodu samochód wygląda niepozornie. Lekko uwypuklone nadkola. Reflektory umieszczone wysoko. Przyznam, że przypadł mi do gustu zderzak. Podoba mi się jego kształt, delikatne przetłoczenia, oraz to, że jest on naprawdę duży. Nie mam tu na myśli rozmiarów samych w sobie, chodzi mi raczej o to, że cały zderzak jest jedną zintegrowaną częścią. Patrząc na Kię od dołu pierwszą „kreskę” zobaczymy dopiero przy łączeniu zderzaka z pokrywą silnika, która dodam jest dość wysoko i zaczyna się w połowie wysokości świateł. Podoba mi się również kratka wlotu powietrza, która przypomina mi trochę plaster miodu. Reflektory i ogólnie stylistyka przodu auta w pewnych miejscach przypominają mi Nissana Note, ale to tylko moje odczucia. Bok Kii nasuwa mi tyle skojarzeń z innymi samochodami, że nie sposób ich wszystkich wymienić. Mimo to nie ma się do czego przyczepić. Wszystko jest naprawdę estetyczne. Tyle tylko, że trochę nudne i rozwodzenie się nad linią drzwi, czy błotników byłoby trochę naciągane. Kia to gra pozorów. Pozornie autko wydaje się nieduże (wizualnie oczywiście). Jego jednobryłowa sylwetka kojarzy się z małymi miejskimi samochodami (z tymi naprawdę małymi), a w rzeczywistości (bądź na papierze) Venga jest po prostu duża. Ale do rozmiarów przejdę za chwilę, gdy przeskoczymy do wnętrza samochodu. Tył prezentowanej Kii budzi we mnie mieszane odczucia. Z jednej strony drażni mnie trochę klapa bagażnika. Wygląda tak, jakby dołożono ją, kiedy projekt samochodu był już gotowy. Śmiesznie odstaje od reszty i wydaje się być trochę za mała. Po prostu nie pasuje. Znowu muszę pochwalić zderzaki. Zderzak to jeden wielki płat, który od samego dołu ciągnie się nieprzerwanie do linii świateł, zachodząc przy tym na błotniki. Naprawdę te duże, gładkie powierzchnie przypadły mi do gustu.

 

 

Obszedłem już naszego microvana dookoła, teraz czas zajrzeć do środka. Rozglądam się po wnętrzu. Wszystko na pierwszy rzut oka wydaję się ładne. Niekoniecznie wyszukane, ale przynajmniej estetyczne. Aluminiowe wstawki, różnokolorowe plastiki. Ciekawie zaprojektowane pokrętło klimatyzacji. Stosunkowo duże i czytelne zegary, ukryte w „tunelach” z delikatnymi aluminiowymi obramówkami. I kiedy zaczyna mi się już naprawdę podobać mój wzrok pada na kierownicę. Pierwszą myślą przychodzącą mi do głowy jest to, że chyba projektowała ją „druga zmiana” (jeśli wiecie, co mam na myśli). Rzeczą, która od razu mnie uderza jest wielkie czarne koło na niej umieszczone. Może nie rzucałoby się tak w oczy, gdyby nie to, że tak strasznie kontrastuje z aluminiowym ramieniem, na którym jest umiejscowione. Kolejną rzeczą, która nie podoba mi się w kierownicy jest wielki emblemat Kii (również umieszczony na tym czarnym kole). Emblemat jest tak duży, że myślę, że wyciągnięto go z tego samego pudełka, z którego wcześniej wyjęto ten, który zdobi maskę samochodu. Kierownica ta odejmuje wnętrzu trochę elegancji. Ale zapomnijmy o niej, bo przecież nikt przy zakupie samochodu nie sugeruje się wyglądem kierownicy (chyba). To czym Kia bije na głowę konkurentów jest przestrzeń dla pasażerów. Rozstaw osi to aż 2615 mm (dodaję „aż”, bo w tej klasie to naprawdę dużo), a jak wiadomo większy rozstaw osi to więcej miejsca w środku. Dodatkowo przestrzeń jest optycznie powiększona poprzez wyciągnięcie przedniej szyby daleko przed kierownicę. Do naszego microvana bez problemu zapakujemy komplet pasażerów (mam na myśli pięciu) i żaden z nich nie powinien narzekać na brak miejsca. Podróżowaniu w komplecie sprzyjają szeroko otwierane drzwi, płaska podłoga, oraz słabo wyprofilowane fotele. W tym wypadku słabo nie oznacza źle. Po prostu tylna kanapa przypomina trochę ławkę, dzięki temu nawet pasażer środkowego miejsca nie będzie miał powodów do narzekań. Pomyślano również o miejscu na bagaże. Mam tu problem, bo nie wiem, którą wartość jego pojemności podać. Może to być 314 litrów (minimalnie), 422 litrów, czy nawet 552 litrów (maksymalnie... choć nie do końca). Wszystko to za sprawą tylnej kanapy. Kanapa ta jest asymetrycznie dzielona. Mało tego można ją również przesuwać w przód i w tył. A zakres tych przesunięć to aż 13 cm. Z każdym przesunięciem rośnie, bądź maleje nam pojemność bagażnika. Stąd właśnie problem z podaniem konkretnej wartości. Siedzenia oczywiście możemy również złożyć. Uzyskamy wtedy – i tu już podaję bez problemów – 1253 litry. Dużo prawda? A przy tym podłoga jest płaska.

 

       

 

Ostatnią rzeczą, o której muszę coś napisać jest silnik oraz to, jak prowadzi się tego koreańskiego microvana. Pod maską umieszczono silnik o pojemności 1,4 l i mocy 90 KM. Niby niedużo, ale do codziennej jazdy wystarczy... Pod warunkiem, że nie będziemy się z nikim ścigać. Kia Venga od 0 do 100 km/h rozpędza się w 14,5 sek. – dużo. Prędkość maksymalna to 167 km/h – niedużo. Brak mocy nadrabia trochę moment obrotowy (220 Nm) dostępny w zakresie 1 750-2 750 obrotów na minutę. Zakres ten sprawia, że autko bardzo szybko reaguje na naciśnięcie gazu nawet przy niskich obrotach, bez konieczności redukcji biegu. Przejdźmy do spalania. Tutaj jest już dużo lepiej. Wiadomo, samochód to nie kobieta – jeść musi. Mimo to Venga ma naprawdę niewielki apetyt. Dodatkowo komputer pomaga nam w ekonomicznej jeździe informując nas o optymalnym biegu, na którym powinniśmy jechać. W mieście Kia powinna zadowolić się 6,5-7 litrami oleju napędowego. Wyjeżdżając za miasto nietrudno jest zejść do 5 litrów. Niektórym podobno udaje się osiągnąć spalanie z wartością zaczynającą się od czwórki. Kolejnym i ostatnim zagadnieniem jest zawieszenie. Jego konstrukcja jest banalnie prosta. Belka skrętna z tyłu, kolumny McPhersona z przodu. A mimo to Venga nie jest podsterowna. Układ kierowniczy jest precyzyjny. A szeroki rozstaw osi sprawia, że nierówności są dobrze tłumione i nie wybijają samochodu z toru jazdy. Kią Vengą Koreańczycy dowiedli, że tworząc miejski samochód, którym czasem wybierzemy się poza miasto ze znajomymi lub rodziną, nie trzeba wcale stosować wymyślonych rozwiązań. „Dobre pomysły są najbardziej banalne” (jak śpiewał kiedyś Kazik Staszewski) i to właśnie one znalazły zastosowanie w tym samochodzie. To właśnie dzięki nim osiągnięto kompromis pomiędzy dużą przestrzenią bagażową, a komfortem podróżowania. A to wszystko na stosunkowo niewielkiej przestrzeni. Zgodzę się z tym, że Kia nie jest dziełem designerskim, ale co z tego? Podróżując nią i tak większość czasu spędzimy w jej wnętrzu. Dla ludzi kochających kiedy inni oglądają się za ich samochodami mogę dodać na pocieszenie, że póki co tych modeli na polskim rynku jest naprawdę mało. Więc i tak ludzie będą się za nami oglądać. Jeżeli nie z podziwu, to przynajmniej z ciekawości (ale o tym to już małym druczkiem).

 

 

Podsumowując Kia Venga pomimo drobnych wad i niedociągnięć, to naprawdę udany samochód, który można komuś polecić. Oferuje dużo miejsca, przyzwoite osiągi, niskie koszty serwisowe (dodatkowo posiada 7-letnią gwarancję), a przy tym jest samochodem za rozsądną cenę.

 

Zapraszamy do komentowania testu na forumsamochodowe.com.

 

 

Dane techniczne KIA Venga 1.4 CRDi
Silnik turbodiesel, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwem wtrysk bezpośredni Common Rail
Pojemność 1396 cm³
Moc maksymalna 66 kW (90 KM), 4000 obr/min
Maks. moment obrotowy 220 Nm, 1750 - 2750 obr/min
Skrzynia biegów manualna, 6-biegowa
Zbiornik paliwa 48 l
Napęd napędzane koła przednie
Wymiary (./szer./wys.) 4068 x 1765 x 1600 mm
Masa własna / ładowność 1270 / 523 kg
Pojemność bagażnika / po złożeniu siedzeń 422 / 1253 l
Spalanie: miasto/trasa/średnie  5,6 / 4,3 / 4,7 (średnie testu: 6,0)
Emisja CO2 124 g/km
Prędkość maksymalna 167 km/h
Przyśpieszenie 0-100 km/h 14,5 s
Cena wersji podstawowej 47 900 zł (1.4 CRDi wersja S)
Cena wersji testowej 60 400

 

 

źródłoauto-strefa.pl
Wszelkie kopiowanie bez zgody zabronione!

Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole