Citroen C5 Tourer 2.0 HDI Exclusive – Bo kochasz komfort

wtorek, 09 sierpnia 2011 21:36

Autor: Karol Hatylak

 

Zdjęcia: Krzysztof Paliński

 

 

 

Choć premiera nowego modelu C5 odbyła się w 2008 roku, nadal nie milkną pozytywne opinie na jego temat. Ba, z czasem przybywa ich coraz więcej. Nie mówię tu tylko o stylistyce, właściwościach jezdnych itp., ale przede wszystkim o komforcie. Wszyscy podziwiają jego stylistykę, linię nadwozia, kształt reflektorów, hydro-pneumatyczne zawieszenie.

Zdaję sobie sprawę, że znajdą się osoby, które powiedzą, że nie ma się czym zachwycać, że ten samochód wyglądem przypomina inne samochody klasy średniej. Że wystarczy spojrzeć na Opla Insignie, czy Renault Lagunę, samochody wyprodukowane u bardzo bliskich lub oddalonych o kilkaset kilometrów sąsiadów Citroena, żeby z łatwością dostrzec podobieństwa. A auta te naprawdę mogą wydawać się podobne do siebie. Jak nie z przodu, to z boku, jak nie z boku, to znowu z tyłu. Ale co z tego? Citroen C5 to naprawdę ładny, typowo francuski samochód. Sądzę, że ciężko jest stworzyć unikalny, funkcjonalny, a przy tym ładny samochód. Zdaję sobie sprawę, że w czasach kryzysu lepiej nie ryzykować i tworzyć samochody o stylistyce umiarkowanej, albo inaczej – bezpiecznej. Mimo to Citroenowi udało się znaleźć złoty środek, odpowiedź na oczekiwania klientów. Sposób na podbicie rynku. Ale oceńcie sami...

 

 

Na pierwszy rzut oka Citroen wydaje się duży. Wrażenie to potęgują wielkie przednie łezkowate reflektory, pod którymi umieszczono diodowe światła do jazdy dziennej. Uwagę zwracają również kierunkowskazy połączone ze światłami przeciwmgłowymi. Choć nie wiem czy jest to dobre rozwiązanie. Wrażenie wielkości potęguje również potężne logo marki, rozciągnięte tak, że z powodzeniem mogło by być listwą boczną opisywanej wcześniej Hondy Jazz. Muszę tu również przyznać, że patrząc na C5-kę mam wrażenie, że stoi przede mną Renault Laguna. Choć nie każdy musi pomyśleć to samo. Jeżeli chodzi o samą linię boczną nadwozia nie ma się do czego przyczepić. Wszystko ładnie, pięknie, drzwi z eleganckimi przetłoczeniami płynącymi od przedniego nadkola, aż po tylną lampę. Chromowana listwa boczna, reflektory zachodzące na błotniki. Naprawdę ładnie, pomimo tego, że wciąż pozostaje wrażenie, że gdzieś to już widziałem.

Ale wszelkie negatywne skojarzenia szybko mijają, zgodnie z myślą powtarzaną często przez Melchiora Wańkowicza: „punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia”. A siedzi się – i trzeba to przyznać - naprawdę wygodnie. Fotele są perfekcyjne, choć raczej dla czterech osób, bo środkowe miejsce wyprofilowane jest tak, że mam wrażenie, że jest raczej tylko dlatego, że wypadało żeby było. Wszyscy pasażerowie mają do dyspozycji naprawdę dużo przestrzeni. Zarówno przed sobą, obok siebie, jak i nad głową. Nawet osoby o sporych rozmiarach nie będą mogły narzekać na brak miejsca dla siebie. Przy tej sporej przestrzeni dla pasażerów nie zabrakło również miejsca na obszerny bagażnik. Citroen C5 w wersji kombi, lub jak wolą wtajemniczeni Tourer, oferuje 533 litry pojemności bagażowej. Oczywiście pojemność tę możemy powiększyć, składając fotele, do 1490 litów. A to już naprawdę sporo. Wróćmy jeszcze na chwilę do „punktu siedzenia”. Na uwagę zasługuje duża możliwość regulacji przednich foteli, a także funkcja masażu. Choć tylko dla kierowcy. To wszystko sprawia, że wracając do domu z pracy, siadając w fotelu przed telewizorem, masz wrażenie, że czegoś Ci brakuje. Że jest jakoś inaczej, niewygodnie.

 

 

Skupmy się na wnętrzu. Wiele osób chwali jakość użytych materiałów. Owszem jeżeli chodzi o tę kwestię, nie ma się do czego przyczepić. Plastiki są miękkie, dobrze spasowane, przyjemne w dotyku. I choć wnętrze może nie powalać swoją stylistyką, to jednak nie można zarzucić mu braku estetyki. Muszę przyznać, że najbardziej przypadła mi do gustu kierownica – choć o niej za chwilę - oraz zegary, chociaż niektórzy narzekają na to, że cyferki są trochę za małe, a przez to słabo widoczne. Wielką wadą, przynajmniej dla mnie, bo jeżdżąc często używam tej funkcji „komunikacji z innymi kierowcami”, by podziękować, bądź przeprosić – interpretację pozostawiam zawsze temu z tyłu – jest umiejscowienie przycisku włączającego światła awaryjne. Jest on naprawdę daleko. Wadą jest też umiejscowienie wyświetlacza nawigacji. Choć sama jego pozycja nie jest zła, to jednak ustawiony jest stosunkowo płytko i pod takim kątem, że bardzo często odbija się w nim światło, co sprawia, że niewiele wtedy na nim widać. Ale myślę, że zgodzicie się ze mną, że to są niewiele znaczące drobiazgi.

Dużą uwagę zwraca obszyta skórą i wzbogacona o aluminiowe wstawki kierownica. Jej rdzeń jest sztywno osadzony i nieruchomy. Dzięki temu Citroenowi udało się umieścić na niej naprawdę dużo przycisków pozwalających na obsługę najważniejszych funkcji bez odrywania wzroku od jezdni oraz rąk od kierownicy.

 

       

 

Ale usiądźmy już wygodnie, zapnijmy pasy, przekręćmy kluczyk i skupmy się na silniku. Testowany przez nas model wyposażono w 2-litrowy wysokoprężny silnik o mocy 163 KM. Dzięki nowoczesnej technologii Common Rail oraz 6-biegowej manualnej skrzyni biegów charakteryzuje się on naprawdę świetną kulturą pracy. Silnik chodzi cicho, równomiernie. Niezależnie od pory dnia oraz roku. Silnik ten udowadnia, że nowoczesne silniki diesla nie mają już nic wspólnego z czasami, kiedy budziło się całe osiedle, gdy rankiem na mrozie sąsiad odpalał swojego „ropniaka”. Na uznanie zasługuje również duży moment obrotowy (340 Nm). Naprawdę robi wrażenie. Choć może on być kłopotliwy, szczególnie jeśli na co dzień poruszamy się głównie po mieście. Stajemy wtedy przed wyborem, albo ruszamy sporo później od samochodu przed nami, ryzykując klakson od nerwowego kierowcy z tyłu (szczególnie gdy stoimy na lewoskręcie), bądź też to, że wskoczy przed nas jakieś małe zwinne autko. Można też przytrzymać troszkę dłużej sprzęgło, lecz to na dłuższą metę może sporo kosztować.

Jeżeli chodzi o osiągi, uważam, że są bardzo dobre. Od 0 do 100 km/h Citroen rozpędza się w ponad 9 sekund. Niektórzy powiedzą, że wynik nie powala, ale pamiętajmy o tym, że jest to diesel, a co za tym idzie przyspieszając częściej musimy zmieniać biegi. Prędkość maksymalna to, według informacji producenta, około 210 km/h. Można by pomyśleć, że duża moc w połączeniu z dużym momentem obrotowym, a także sporą masą (1729 kg) będą powodować spore zużycie paliwa. Nie jest tak najgorzej. Zapewnienia producenta – bardzo zresztą optymistyczne – dają wynik: 7,1/4,9/5,7 (miasto/trasa/cykl mieszany). Na co dzień jest troszkę gorzej, ale i tak nie jest źle: 8,6/5,9/8,0. Na trasie nietrudno zejść poniżej 6 litrów na 100 kilometrów, a to już bardzo dobry wynik. Sprzyja temu głównie 6-stopniowa skrzynia biegów, a także duża elastyczność i spora moc nawet w niewielkim zakresie obrotów.

 

       

 

Citroenem podróżuje się naprawdę komfortowo. Nie odczuwa się prędkości. Fotele są bardzo wygodne, silnik cichy i dynamiczny. Rozstaw osi (2815 mm) oraz samo zawieszenie sprawiają, że jazda to czysta przyjemność. Dodatkowo jeszcze naszego Citroena możemy wyposażyć w zawieszenie Hydroactive III+. Choć nie jestem jego zwolennikiem i sądzę, że na co dzień raczej nikt nie będzie w ogóle korzystał z tej opcji, to jednak uważam, że inżynierom Citroena należy się szacunek za pomysłowość. Ciężko jest w kilku zdaniach powiedzieć wystarczająco dużo o tym zawieszeniu. W prostych słowach, chodzi o to, że bardzo łatwo, w razie konieczności można jednym ruchem ręki, w ciągu krótkiej chwili obniżyć, lub bardzo podnieść auto. Obniżenie zawieszenia ma służyć ułatwieniu załadunku ciężkich przedmiotów. Wiem, że znajdą się osoby, które powiedzą: jak często wozicie coś tak ciężkiego, że trudno jest oderwać to od ziemi? Lub: nie balibyście się wkładać coś ciężkiego, a co za tym idzie, pewnie dużego przedmiotu do samochodu za ponad 100 tys. złotych? Ale co z tego? Komfort polega na możliwości robienia wszystkiego najprościej i przy najmniejszym nakładzie siły. Fajnie jest mieć w zanadrzu taką opcję. Nawet jeżeli nigdy z niej nie skorzystamy. Tryb drugi, czyli podniesienie auta, przydaje się gdy zjeżdżamy na nieutwardzoną drogę. Pozwala również na parkowanie w miejscach, w których z uwagi na wysoki krawężnik, dotychczas odważyli się parkować tylko przedstawiciele handlowi.

Podsumowując Citroen C5 zdecydowanie nie jest samochodem dla każdego. Nie kupi go osoba, która lubuje się w nowinkach stylistycznych. Nie jest samochodem do jazdy po bezdrożach. Oferowana przez niego przestrzeń bagażowa jest raczej średnia w porównaniu do konkurencji. Spalanie również zbliżone jest do aut z tej klasy.

Dla kogo więc jest ten samochód? Dla ludzi, którzy ponad wszystko cenią sobie komfort. Dla ludzi, którzy chcą płynąć po drodze. Dla ludzi kochających nowe rozwiązania technologiczne.

 

Zapraszamy do komentowania testu na forumsamochodowe.com.

 

 

Dane techniczne Citroen C5 Tourer 2.0 HDI Exclusive
Silnik turbodiesel, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwem bezpośredni Common Rail
Pojemność 1997 cm³
Moc maksymalna 120 kW (163 KM), 3750 obr/min
Maks. moment obrotowy 340 Nm, 2000 obr/min
Skrzynia biegów manualna, 6-biegowa
Zbiornik paliwa 71 l
Napęd napędzane koła przednie
Wymiary (./szer./wys.) 4829 x 1860 x 1491 mm
Masa własna / ładowność 1729 / 643 kg
Pojemność bagażnika / po złożeniu siedzeń 533 / 1490 l
Spalanie: miasto/trasa/średnie  7,1 / 4,9 / 5,7 ( średnie testu: 8,0 )
Emisja CO2 149 g/km
Prędkość maksymalna 210 km/h
Przyśpieszenie 0-100 km/h 9,3 s
Cena wersji podstawowej 116 700
Cena wersji testowej 129 600

 

 

źródłoauto-strefa.pl
Wszelkie kopiowanie bez zgody zabronione!


Więcej z kategorii Samochody nowe

Drukuj

Email

 

Ceny paliw

Sprawdź ceny paliw w swoim województwie:

mapka

Informacje

fotoradary

video patrole