Autor: Marcin Witkowski
Zdjęcia: Krzysztof Paliński

Jak wiadomo marka Volvo zawsze była kojarzona, przynajmniej w Polsce, z prestiżem, luksusem no i oczywiście z jednym słowem: kombi, dziś w nasze ręce wpadło właśnie jedno z takich kombi. Może nie jest to topowy model a zaledwie V50, które zdąrzyło się już nieco opatrzeć, bo jest na rynku od kilku ładnych lat. Wydawałoby się, że nic nie może w tym aucie zaskoczyć, a na pewno nie będzie w nim nic w czym można by się zakochać. Ale czy rzeczywiście tak jest? Przekonamy się tylko w jeden sposób, spędzając parę dni w towarzystwie Volvo V50 D3 R-design.

Siedem lat minęło jak jeden dzień...
Aktualna odsłona modelu V50 jest z nami już od 2004 roku, czyli dobre 7 lat, w międzyczasie przeszła jedynie jeden drobny facelifting, co patrząc według obecnych motoryzacyjnych standardów to naprawdę sporo i chyba niedługo obecna generacja odejdzie na zasłużoną emeryturę. Czy to oznacza, że kompaktowy kombiak ze Szwecji wygląda na przestarzały? Zupełnie nie, oczywiście nie uświadczymy tu kosmicznych form, ani żadnych stylistycznych nowości. V50 jest kwintesencją oszczędnego, wręcz ponadczasowego skandynawskiego designu, stonowanego a jednocześnie niezwykle eleganckiego. Auto nie rzuca się w oczy i gwarantuje wam, że nikt nie będzie oglądał się za wami na ulicy i o to chyba chodzi potencjalnym nabywcom tego rodzinnego kombi. Spójrzmy prawdzie w oczy nikt, kto chce ścigać się spod świateł, doprowadzać przechodniów do skręcenia karku podczas oglądania się za waszym autem i podrywać łatwe dziewczyny przy pomocy dudniącego audio nie kupi tego samochodu. Żeby zasiadać za kierownicą V50 trzeba mieć przynajmniej odrobinę klasy i jednego możecie być pewni, jeśli będziecie rozmawiać z właścicielem jednego z tych kombi nigdy nie będziecie zawiedzeni poziomem jego inteligencji i obycia w towarzystwie. Wróćmy jednak do samego wyglądu Volvo, a w szczególności skupmy się na naszej lekko usportowionej wersji R-line. Najważniejsze w małym Skandynawie jest to, że nie jest przesadnie lekko zaprojektowany. Pewnie pomyślicie, że to błąd, ale okazuje się że wręcz przeciwnie. V50 wygląda na auto dojrzałe i nad wyraz eleganckie, czuć od razu, że mamy do czynienia z autem o bardzo wysokiej jakości i z pewnością prestiżowym. W całym nadwoziu widać charakterystyczne dla szwedzkiej marki rozwiązania stylistyczne, nieco prostokątne przednie reflektory, przetłoczenie wzdłuż bocznych krawędzi i klasyczne tylne światła. Chociaż auto technicznie jest oparte na Fordzie Focusie, to nie widać żadnych podobieństw jeśli chodzi o stylistykę i dobrze, bo w aucie klasy premium nie możemy widzieć niczego co przypomina nam o umówmy się niezbyt prestiżowym miejskim kompakcie. Zestaw R line to dla laika zupełnie nie widoczne detale, które mimo wszystko w ogólnym rozrachunku dają poczucie jeszcze większej ekskluzywności i przede wszystkim namiastki sportowych doznań. Dostajemy dwie chromowane końcówki wydechu, dokładkę przedniego zderzaka, świetnie wyglądające felgi i subtelny spojler nad tylną pionowo opadającą klapą. Więcej właściwie nie trzeba mówić o wyglądzie zewnętrznym naszego Volvo, po prostu jest kwintesencją minimalistycznego skandynawskiego stylu i to w najlepszym wydaniu.

Na co Ci S-klasa jak masz V50?
A teraz wejdźmy do środka, bo tam czeka na nas jedno z najlepszych wnętrz w jakim kiedykolwiek siedziałem. Pewnie pomyślicie, że zwariowałem, bo przecież na łamach auto-strefy pojawiały się już auta o wiele droższe, o wiele większe i sytuowane w wyższym segmencie. Tylko co z tego, te wszystkie papierkowe dane, opowieści o najwyższej jakości skórach i innych mniej lub bardziej przydatnych gadżetach okazują się nic nie warte kiedy wsiadacie do V50tki. Niestety nie da się dobrze opisać uczuć kierowcy siedzącego w naszej testówce, więc czytając to, co zaraz powiem nie odnajdziecie we wnętrzu szwedzkiego kombiaka nic szczególnego, ale uwierzcie mi ten samochód jest absolutnie fenomenalny. Standardowo jak to ma miejsce w Volvo zagłówki nie mają absolutnie żadnej regulacji, ale nie ma to żadnego znaczenia bo i tak pasują każdemu niezależnie od wzrostu, płci, orientacji seksualnej czy wyznawanej religii. Do tego mają świetny kształt i są pokryte materiałem, który nie mam pojęcia jak się nazywa, ale mi najbardziej przypomina skórę renifera popularnie zwaną irchą. Niesamowicie przyjemne w dotyku i niewiarygodnie wygodne, jednym słowem nie obraziłbym się gdyby w każdym aucie były montowane takie fotele jak w naszym V50, a nawet mógłbym ich używać na co dzień w swoim domu. Druga sprawa to konsola centralna jak przystało na tą markę jest wykonana w formie cienkiego panelu z pustą przestrzenią z tyłu, która to jest akurat absolutnie bezużyteczna, ale za to fajnie wygląda. Rzeczą która zaskoczyła mnie najbardziej to intuicyjność, mimo, że panel centralny wydaje się lekko przeładowany małymi przyciskami to nie ma żadnych problemów z jego obsługą, co jest sporym mankamentem w wypadku większych modeli marki. Apropo panelu centralnego to jest dla mnie swoistym paradoksem, jak już napisałem z jednej strony wydaje się być przesadnie przeładowany przyciskami, natomiast z drugiej strony wygląda na zaprojektowany w typowo skandynawskim stylu, czyli oszczędnie bez zbędnych fajerwerków, jednym słowem jest prosty jak budowa sauny fińskiej, albo świerki w szwedzkiej tundrze. Kolejna sprawa o jakiej warto wspomnieć to sportowo zaprojektowana kierownica, która nie jest ani przesadnie mała ani przesadnie duża. Wniosek jest prosty - to kolejny idealny element tego auta, który w dodatku wykończony został przyjemną skórą i oczywiście wyposażono go w przyciski do obsługi tempomatu i odtwarzacza muzyki. Jeśli jeździliście kiedyś którymkolwiek z nowszych modeli Volvo to wiecie jak świetne zegary montują w tych autach, zaprojektowane oczywiście w minimalistycznym nieco nawet staromodnym stylu, bez zbędnych dodatków, z tarczami w przyjemnym dla oka ciemno niebieskim kolorze i białymi cyframi, wyglądają ekskluzywnie nie tracąc przy tym nic na czytelności, a co najważniejsze jadąc w ciemnościach zupełnie nie męczą naszych oczu. To akurat jest zrozumiałe, bo jeśli nasze kombi pochodzi z kraju, w którym przez pół roku nie wstaje słońce, to zegary nie mogą być męczące dla oczu. Oczywiście jak na Volvo przystało wszystkie plastiki są przyjemnie miękkie i naprawdę trudno jest znaleźć coś do czego można by się przyczepić, za to można znaleźć jeszcze coś co można pochwalić, czyli gałkę zmiany biegów, ta jest dosyć krótka jak w autach sportowych, świetnie leży w dłoni a na dodatek pracuje z przyjemnym oporem i niemalże chirurgiczną precyzją. Jeśli już jeździmy autem o przeznaczeniu rodzinnym, to warto również wspomnieć o ilości miejsca, a ta trzeba przyznać jest dosyć pokaźna szczególnie dla pasażerów tylnych siedzeń, a co ciekawe w autach konkurencji często jest z tym o wiele gorzej. Całości dopełnia przepastny bagażnik w który spakowałaby się nawet rodzina składająca się tylko i wyłącznie z kobiet.

Sportu nie ma zbyt wiele, ale czy kogoś to obchodzi?
Przejdźmy wreszcie do wrażeń z jazdy, co kolejny raz jest absolutnie czystą przyjemnością. Po pierwsze jeśli chodzi o sportowe doznania to od razu wyrzućcie z głowy myśli o nich, bo raczej ich nie doświadczycie i z resztą bardzo dobrze. Bo gdyby ktoś szukał ryczącego wydechu, twardego jak deska zawieszenia i tym podobnych rzeczy kupiłby odbajerzonego hatchbacka a nie eleganckie Volvo. To, że nasze kombi nie ma zbyt wiele wspólnego ze sportem nie znaczy, że nie można nim pojechać szybko i pokonywać ostre zakręty z przyjemną precyzją nawet przy prędkościach znacznie wyższych niż dozwolona. Zacznijmy jednak od silnika, a ten trzeba przyznać jest świetny, ma genialną kulturę pracy i o dziwo całkiem przyjemne brzmienie. To wszystko jest zaletą pięciocylindrowej konstrukcji. Tak, tak, jeśli myślicie, że pod maską V50tki znajdziecie motor znany z Focusa to jesteście w błędzie, to zupełnie inny silnik. Dwu litrowy Diesel może nie poraża mocą, bo ma tylko 150 koni, co w praktyce okazuje się nawet ponad wystarczające. W parze z dynamiką idzie też bardzo małe spalanie, w mieście trzeba liczyć się ze spalaniem w okolicy 6 do 6,5 litra, natomiast w trasie bez większego trudu osiągniemy wartość nawet poniżej 5 litrów na setkę, co jest wynikiem godnym podziwu, dla dynamicznego i nie najlżejszego kombi. Bez wątpienia w ponadprzeciętnie dobrych osiągach naszego auta sporą rolę odgrywa świetna skrzynia biegów, nie dość że przełożenia są dobrane bez zarzutu, to jeszcze mamy lewarek działający tak przyjemnie, że aż chce się do niego sięgać jak najczęściej. Niebezpieczne jest jednak to, że V50tce zupełnie nie czuć prędkości, możecie mi wierzyć, że jeśli przy prędkości 170 km/h spytacie pasażerów „jak myślicie jak szybko jedziemy?”, odpowiedź będzie liczbą nie większą od 90ciu. We wnętrzu cały czas panuje niezmącony niczym spokój i budzący podziw komfort, zawieszenie jest przy tym dosyć twarde, ale świetnie wybiera wszelkie nierówności, a samochód praktycznie nie przechyla się na zakrętach, to wszystko daje nam połączenie, które jest niespotykane nawet w autach o wiele droższych i większych.

Wyjdziesz za mnie?
Podsumujmy zatem nasze małe kombi. Najlepsze jest w nim to, że patrząc na nie nikt nie powie, że jest wspaniałe, każdy stwierdzi, że to zwykły samochód rodzinny tylko że trochę lepiej wykonany i trochę droższy niż normalne. Natomiast im dłużej obcujemy z V50tką okazuje się, że to auto zupełnie wyjątkowe i chcemy spędzić z nim tyle czasu ile to tylko możliwe. Jest jak idealna żona, kiedy chcemy jest porywająca i potrafi nas zaskoczyć swoją spontanicznością, natomiast na co dzień jest elegancką ostoją dla całej rodziny i bezustannie jesteśmy pewni, że chcemy spędzić z nią resztę życia. Zatem sorry dziewczyny, ja już znalazłem swoją wybrankę ;) Pozdrawiam i do usłyszenia!
Zapraszamy do komentowania testu na forumsamochodowe.com.
|
Dane techniczne |
Volvo V50 D3 R-Design |
|
Silnik |
turbodiesel, R5, 20 zaw. |
|
Typ zasilania paliwem |
wtrysk bezpośredni Common Rail |
|
Pojemność |
1984 cm³ |
|
Moc maksymalna |
110 kW ( 150 KM ), 3500 obr/min |
|
Maks. moment obrotowy |
350 Nm, 1500 - 2750 obr/min |
|
Skrzynia biegów |
manualna, 6-biegowa |
|
Zbiornik paliwa |
55 l |
|
Napęd |
napędzane koła przednie |
|
Wymiary (dł./szer./wys.) |
4514 x 1770 x 1452 mm |
|
Masa własna / ładowność |
1379 / 511 kg |
|
Pojemność bagażnika / po złożeniu siedzeń |
417 / 1307 l |
|
Spalanie: miasto/trasa/średnie |
7,0 / 4,0 / 5,1 ( średnie testu: 6,0 ) |
|
Emisja CO2 |
134 g/km |
|
Prędkość maksymalna |
- km/h |
|
Przyśpieszenie 0-100 km/h |
9,6 s |
|
Cena wersji podstawowej |
106 400 zł |
|
Cena wersji testowej |
126 750 zł |
źródło: auto-strefa.pl
Wszelkie kopiowanie bez zgody zabronione!
