Autor: Marcin Witkowski
Zdjęcia: Paweł "Kaczy" Kaczor

Wiecie jakim mianem motocykliści określają jednoślady, których jedynym zadaniem jest efektowne prezentowanie się, przed modnymi kawiarniami i klubami oraz szybkie przejazdy od jednego takiego punktu do drugiego? Mówią na takie motocykle cafe racers, dziś udowodnię wam, że to miano pasuje także do pojazdów z czteroma kołami, mało tego! Na koniec postaram się, oczywiście w miarę moich możliwości, dokonać obiektywnego wyboru między nimi, i odpowiedzieć na pytanie, który z nich jest lepszy? Zapraszam was na porównanie dwóch bez wątpienia najciekawszych aut miejskich ostatnich lat, czyli Mini w wersji Cooper S Cabrio, oraz dzieło francuskiej myśli technicznej Citroena DS3.

Różne kultury = różne auta?
Historia pokazuje nam jak bardzo odległe od siebie są kultury Francji oraz Wielkiej Brytanii, mimo że te państwa dzieli zaledwie kilkadziesiąt kilometrów morskiego przesmyku zwanego kanałem La Manche, to są diametralnie różne. Od wieków nie pałają do siebie miłością, wręcz przeciwnie ich stosunki są raczej chłodne, wydawałoby się, że w autach z Francji i Wysp Brytyjskich na próżno szukać podobieństw. Rzeczywiście na pierwszy rzut oka DS3 i Mini jawią się jako zupełnie różne interpretacje idei małego zwinnego auta miejskiego. Mini jest nostalgiczne, czerpie garściami z dziedzictwa marki. Mimo, że jest znacznie większe niż pierwowzór i o niebo lepiej wykonane to stylistycznie jest jedynie rozwinięciem swojego przodka. Mimo to wygląda świetnie, sylwetka jest ponadczasowa, chciałoby się powiedzieć, że Mini to takie 911 wśród aut miejskich, od lat praktycznie się nie zmienia, ale wciąż się podoba i bez zmiennie stanowi obiekt pożądania. To jedno z tych aut, w którym po pierwszym bliższym kontakcie się zakochasz, rozczula swoim podobieństwem do kultowego przodka i jeszcze ten słodki wyraz pyszczka - po prostu idealne auto dla kobiety. HAHAHA! I tu was mam! Mini to nie jest miękkie autko dla córeczki bogatego tatusia, która dopiero co kupiła sobie prawo jazdy, o nie! Mini to prawdziwy pies na zakręty, miejski gokart, który pod wodzą wprawnego kierowcy utrze nosa niejednemu droższemu i większemu autu. Natomiast wersja Cooper S to prawdziwy niegrzeczny chłopiec, kwintesencja Mini, niemal hardcorowe auto wymagające obycia za kierownicą. O ile z zewnątrz tego nie widać, bo jedyne co go odróżnia od grzeczniejszych odmian to wlot powietrza w masce i duży centralny wydech z dwiema końcówkami, to pod maska drzemie mały potworek, czyli silnik 1,6 z turbiną o mocy 184 koni mechanicznych. Możecie mówić, że to niewiele, ale to świadczy tylko o tym, że nigdy nie jechaliście tym samochodem. Przejdziemy do tego później, czas na parę słów o dziecku Citroena.
DS3, jest zupełnym zaprzeczeniem stylistycznym Mini, mówi o tym już jego hasło reklamowe: „Never look Back”. Najnowszy DS, mimo swojej historycznej nazwy, odcina się od przeszłości kreską, grubszą niż wieża Eiffla u podstawy. Ten maluch brzydzi się wręcz retro stylem. Wygląda jak najnowocześniejsza zabawka, czarny lakier w połączeniu z białym dachem oklejonym w paski zebry i fenomenalne białe felgi, przykuwają wzrok każdego w pobliżu kilometra. Tego auta nie da się nie zauważyć, nie możliwe jest obojętne przejście obok niego. Stylistyka DS3 z pewnością nie będzie ponadczasowa jak ma się to w przypadku Mini, ale dzięki temu jak bardzo jest świeża i jak bardzo odważna z pewnością przez długie lata nie opatrzy się i będzie się wyróżniać na tle szarej masy, która porusza się po drogach nie tylko polski, ale i całej Europy, a nawet świata. Najciekawszym elementem jest chyba linia boczna i słupek B o kształcie płetwy rekina, sprawiający, że dach auta zdaje się lewitować, nie posiadając żadnego fizycznego połączenia z resztą karoserii. Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie osobiście wyjątkowo przypadła do gustu, mianowicie diody LED służące jako światła do jazdy dziennej, wyglądają obłędnie, a przy tym dodają DSowi nieco agresywnego stylu. Tak, czy owak oba auta prezentują się świetnie i właściwie nic nie można w nich dodać ani ująć, Mini i Citroen to dwa zupełnie inne światy, sami musicie sobie odpowiedzieć na pytanie, czy bliższy waszemu sercu jest nostalgiczny styl retro w Mini, czy futurystyczne ostre kształty samochodu z Francji. Ja osobiście jestem za ponadczasowym charakterem Mini, nieco bardziej stonowanym i mniej rzucającym się w oczy niż jego konkurent.

Rzut oka do środka
Czas zająć miejsce za kierownicą obu aut i sprawdzić, czy udana stylistyka karoserii ma swoja kontynuacje we wnętrzu. Na pierwszy ogień tym razem idzie auto z ojczyzny Napoleona.
Mały Citroen to typowy Glam Car, wszystko we wnętrzu jest efektowne, żeby nie powiedzieć efekciarskie, mamy tu całą masę błyszczących plastików, które idealnie pasują do charakteru auta. Skórzana tapicerka utrzymana jest w konwencji zebry, znanej nam już z dachu, dominuje kolor biały i czarny, takie połączenie wygląda wspaniale, ale jest zupełnie niepraktyczne. Piękna i praktyczna jest za to kierownica, dawno nie spotkałem się z lepszym “kółkiem”, a w aucie tej klasy prawdę mówiąc nigdy, idealnie leżąca w dłoni o perfekcyjnie dobranej wielkości i stylowo spłaszczona na dole kierownica DS3 to prawdziwy ideał i dzieło sztuki użytkowej zarazem. Zaskakuje spora ilość miejsca we wnętrzu, w przeciwieństwie do Mini bez problemu można tu przewozić cztery dorosłe osoby. Oczywiście długie dystanse będą męczące dla pasażerów tylnej kanapy, ale taki jest niestety urok małych aut miejskich. Jakość materiałów nie budzi wielu zastrzeżeń, a miłym dodatkiem jest czarna podsufitka niczym w autach sportowych. Naprawdę ciężko się zdecydować czy DS wygląda lepiej na zewnątrz, czy wewnątrz. Podróż umila nam dodatkowo całkiem niezły system audio i bardzo dobra czytelna nawigacja. Jednak czy to wszystko wystarczy, aby pokonać konkurenta ze stajni BMW?

Dobra pytanie, po pierwsze dlatego, że Mini to wyższa półka cenowa, a co za tym idzie wyższa półka użytych materiałów, jakości montażu i ogólnego rozplanowania wnętrza. Zacznijmy od rzeczy nie przyjemnych w Cooper S, mianowicie chodzi o ilość miejsca, którego więcej jest już nawet w pudełku od zapałek. Przewiezienie czterech dorosłych osób graniczy z cudem, chyba że wszystkim pasażerom utniecie nogi na wysokości pępka, wtedy istnieje szansa, że się zmieszczą. To właściwie koniec minusów w kabinie Mini, reszta to majstersztyk. Wielki jak średnia pizza centralny prędkościomierz, wygląda świetnie, ale nie sposób patrzeć na niego podczas jazdy, i bardzo dobrze! Tutaj o wiele ważniejszy jest obrotomierz zamontowany centralnie przed naszymi oczami, obok znajduje się zegar mierzący czas podróży ze zdjętym dachem, nie mam pojęcia jaki jest sens tego urządzenia, ale nie mam zamiaru wnikać w genezę jego powstania. Materiały użyte w aucie są świetnej jakości, a ich montaż nie pozostawia kompletnie nic do życzenia, kierownica nie jest tak świetna jak w Citroenie, ale tu tez nie można narzekać, no może jest trochę za mała, ale to kwestia gustu. Wrażenie robi audiofilski system grający firmy Harmann Kardon, o niebo lepszy od tego w DSie. Lepsze są również siedzenia, chociaż nie wyglądają jakby miały gwarantować jakiekolwiek trzymanie boczne. Znów o decyzji, które wnętrze jest lepsze decyduje kwestia gustu, mnie bardziej urzekło wnętrze Mini, dzięki dobrym materiałom i wspaniałemu systemowi audio, chociaż z drugiej strony Citroen tez nie ma się czego wstydzić i bez wątpienia należy do najlepszych w klasie, w moim rankingu jest zaraz po mini, a potem długooo oba auta nie mają konkurencji.

Sportowy komfort, czy bezkompromisowy sport?
Teraz pora, aby przejść do wrażeń z jazdy, czyli sprawy zdecydowanie najprzyjemniejszej jeśli chodzi o małe zwinne auta miejskie z mocnymi silnikami. Co ciekawe oba samochody są napędzane tym samym silnikiem o pojemności 1,6 litra z doładowaniem, ale w innych wariantach mocy. Pod maską Citroena mamy 155 koni, natomiast w Brytyjczyku pod pedałem gazu do dyspozycji jest aż 184 koni. Zacznijmy od DSa, zawieszenie jest wystarczająco twarde, aby zapewnić pewne prowadzenie i dostatecznie miękkie by dawać nieco komfortu, silnik nie jest co prawda potworem, ale czuć jego sporą dynamikę i pokaźny zapas mocy. Brawa należą się za układ kierowniczy precyzyjny, a przy tym spokojnie przekazujący informacje o położeniu przednich kol i nierównościach asfaltu, lepiej dobrać przełożenia i siły wspomagania właściwie sie nie dało. Pod tym względem Citroen jest lepszy od Mini. DS3 to jednak wciąż typowe auto dla kobiety, nie dające prawdziwych emocji i czuć, że jego uładzenie pod katem mniej doświadczonych kierowców. Mini jest juz za to typowo hardcorowe, tym samochodem po prostu nie da się jeździć wolno, silnik brzmi wspaniale, prychając i strzelając z wydechu przy każdej redukcji. Mocy jest tyle, że ciężko będzie znaleźć godnego przeciwnika do wyścigu od świateł do świateł. Prowadzenie to prawdziwa pierwsza liga, auto jeździ jak gokart, wprost sunie jak po szynach, a każdy uślizg tylnej osi to powód do uciechy a nie strachu. Niestety tak precyzyjne prowadzenie okupione jest bardzo niskim komfortem, zawieszenie jest twarde jak deska, a kierownica działa z oporem podobnym do tej w Starze. Cooper S to auto wymagające doświadczenia, i całej masy samokontroli, bez tego bardzo łatwo będzie wylądować w rowie lub zaparkować na latarni. Brytyjskie auto bardziej nadaje się do weekendowych szaleństw niż jazdy na co dzień. Przy częstym użytkowaniu może zmęczyć, a przy dłuższych dystansach przyprawić o wyczerpanie. Tym nie mniej Mini jest dla mnie bezkonkurencyjny i samym tylko brzmieniem silnika, fenomenalnym prowadzeniem i świetną skrzynia biegów deklasuje Citroena.

W dniu dzisiejszym moje serce zdobywa....
Czas na podsumowanie i wyłonienie zwycięzcy. W tym przypadku największą rolę gra kwestia gustu i osobistych preferencji. Część ludzi bardziej stawia na styl i wygodę prowadzenia i to właśnie oni skierują się do salonów francuskiej marki, inni natomiast, czyli fanatycy sportowych emocji, drogowi masochiści, którzy chcą wysiąść z auta zmęczeni, ale szczęśliwi jak małe dzieci udadzą się do salonu Mini. Ja jestem jednym z nich i dla mnie brytyjskie auto wygrywa dzisiejsze porównanie, chociaż nie obraziłbym się gdyby ktoś ofiarował mi DS3, bo to świetne auto, które budzi nadzieje o świetlanej przyszłości Citroena.
Zapraszamy do komentowania testu na forumsamochodowe.com.
|
Dane techniczne |
MINI Cooper S Cabrio |
|
Silnik |
benzynowy, turbo, R4, 16 zaw. |
|
Typ zasilania paliwem |
wtrysk wielopunktowy |
|
Pojemność |
1598 cm³ |
|
Moc maksymalna |
135 kW (184 KM), 5500 obr/min |
|
Maks. moment obrotowy |
260 Nm, 1700 obr/min |
|
Skrzynia biegów |
manualna, 6-biegowa |
|
Zbiornik paliwa |
50 l |
|
Napęd |
napędzane koła przednie |
|
Wymiary (dł./szer./wys.) |
3714 x 1683 x 1414 mm |
|
Masa własna / ładowność |
1230 / 355 kg |
|
Pojemność bagażnika |
125 l |
|
Spalanie: miasto/trasa/średnie |
7,5 / 5,1 / 6,0 |
|
Emisja CO2 |
139 g/km |
|
Prędkość maksymalna |
225 km/h |
|
Przyśpieszenie 0-100 km/h |
7,3 s |
|
Cena wersji podstawowej |
111 999 zł |
|
Cena wersji testowej |
143 091 zł |
|
Dane techniczne |
Citroen DS3 1.6 THP Sport Chic |
|
Silnik |
benzynowy, turbo, R4, 16 zaw. |
|
Typ zasilania paliwem |
wtrysk bezpośredni |
|
Pojemność |
1598 cm³ |
|
Moc maksymalna |
115 kW (156 KM), 6000 obr/min |
|
Maks. moment obrotowy |
240 Nm, 4000 obr/min |
|
Skrzynia biegów |
manualna, 6-biegowa |
|
Zbiornik paliwa |
50 l |
|
Napęd |
napędzane koła przednie |
|
Wymiary (dł./szer./wys.) |
3948 x 1715 x 1458 mm |
|
Masa własna / ładowność |
1165 / 432 kg |
|
Pojemność bagażnika |
285 l |
|
Spalanie: miasto/trasa/średnie |
9,4 / 5,1 / 6,7 |
|
Emisja CO2 |
155 g/km |
|
Prędkość maksymalna |
214 km/h |
|
Przyśpieszenie 0-100 km/h |
7,3 s |
|
Cena wersji podstawowej |
78 800 zł |
|
Cena wersji testowej |
93 120 zł |
źródło: auto-strefa.pl
Wszelkie kopiowanie bez zgody zabronione!
